Kategorie: Wszystkie | Filip | Filip mówi | Franek | Franek mówi | daty | sms | zdjecia
RSS
środa, 29 maja 2013
pierwszy piknik w tym sezonie

10:39, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
ljsdfiou39r7193y8eu

Filip idzie do szkoły. klasa sportowa. może w końcu rozładuję swoją energię - 6h wfów i 2h akrobatyki. 

Franek naśladując barta staję się z dnia na dzień coraz bardziej samoobsługowy. 

bracia żyć bez siebie nie mogą, jak się nie widzą oczywiście.

jak są razem - toczą walkę o wszystko.

wakacje za pasem.

czekamy na nie z utęsknieniem...


10:07, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2013
Bieszczady 2013

22:06, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
7 luty 2013

Franka pierwszy dzień w przedszkolu.

11.02.2013 - Franio oficjalnie został przedszkolakiem:)))

21:34, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
2012/2013 Sylwester bez jedynki:)))

21:33, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 stycznia 2013
3 latka

Dziś Franczeskopaldegumi skończył 3 lata.

Rano siedząc na toalecie przeprowadził z matką taką oto rozmowę:

- wiesz Franiu jaki jest dzisiaj dzień?

- tak, wiem, sią moje ulodziny.

- no właśnie, dziś kończysz 3 latka, wszystkiego najlepszego synku. jesteś już dużym chłopcem.

tu nastała chwila ciszy, syn się zamyślił, po czym zadał pytanie:

- mamo, a dzie sią moje ulodziny???

 

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SYNKU:)

21:42, pingwinj
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013

Franek...

za dwa dni skończy 3 lata. Jest rozkoszny. Lubi rządzić, nie wymawia K, z ukochaną maskotką - Kubusiem Puchatkiem jest nierozłączny:), naśladuję starszego barta prawie niezmiennie, w żłobku mówią na niego prezes, 11 lutego idzie do przedszkola, chociaż nie bardzo mu się to podoba.

Filip...

...za pięć miesięcy skończy 7 lat!!!! Lubi lego ninjago i Wiktorię z przedszkola, która też lubi ninjago (reszta dziewczyn jest nudna, bo tylko różowy i różowy), uwielbia Mikołajka oraz Petsnona i Findusa, trenuje w KS Drukarz, lubi rysować, choć talentem tego nie można nazwać:)

 

Zmienili moje życie kompletnie, przewrócili je do góry nogami...i za nic w świecie nie chciałabym tego zmienić:))))

22:31, pingwinj
Link Komentarze (1) »
Dzieci mi urosły

FranekFilip

21:49, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 sierpnia 2012
matka sama

sa cudowne chwile w życiu.

chwile ciszy, spokoju, spania do 10, gotowania nie, jedynie prania...

i ja wlasnie taka chwila sie rozkoszuje.

dzieci na chlopackim wyjezdzie z tatusiem a matka zbija baki na kanapie.

miala isc na plaski brzuch i smukle uda, na 10.15, ale obudzila sie w okolicach 10. miala pojezdzic rowerem, ale jak zasiadla na kanapie to juz sie jej sie posladkow ruszyc nie chcialo. miala robic porzadki w szafach, ale jeszcze zdazy do soboty...

nie spodziewalam sie, ze tak bardzo potrzebuje lenistwa.

nie spodziewalam sie tez, ze tak bardzo bede za nimi tesknila...



15:06, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 czerwca 2012
prawie wróciłam 2?

szkoda, że jestem kipepska z matmy. bo gdybym nie była, mogłabym policzyć ile wpisów pojawiłoby się na tym blogu do osiągnięcia pełnoletności mojego starszego syna, jakby pojawiały się sz taką częstotliwością jak obecnie...

daruje sobie opisywanie wszystkiego co przytrafiło nam się od marca do czerwca. połowy pewnie nie pamiętam.

skupie się na tym co trwa.

a trwa oczywiscie choroba. filipa. zapalenie zatok. antybiotyk od dzis, do kontroli za tydzien. franek z nieustajacym od niepamietam kiedy kaszelkiem, ktory znika na tydzien, czasem poltora, zeby potem powrocic np. w towarzystwie zielonego kataru.

poza tym dzieci rosnał. kłocą się non stop, tak szczerze powiedziawszy, w sensie napisawszy, to razem wytrzymują zaledwie 2 minuty. no może 3. 3 minuty bez jeków, krzyków, kłotni, płaczu i innych widowiskowych.

ja natomiast robie wszystko, zeby nie zwariowac:)

22:59, pingwinj
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 marca 2012
prawie wróciłam

już miałam usiąść do pisania, ale dopadł nas wirus jakiś. to znaczy mnie i Franka, bo reszta jakoś się obroniła.

a że chorujemy od 4 lutego, niezmiennie, to sobotnie spotkanie z wirusem przyprowaiło mnie o zawał łydki. i gdyby nie to, że teraz mieszkam na parterze, to z pewnością skoczyłabym z okna.

no bo ile można siedzieć w domu z chorymi dziećmi. to już prawie 2 miesiące. a za oknem wiosna. ja siwa, z włosami błagającymi o fryzjera, w dresach i rozciągniętym tiszercie. z depresją prawie u progu...

no i po 5 dniach ja i moje młodsze dziecko wracamy do formy.

teraz muszę lecieć robić kolację dla wesołej gromadki...

3 dzieci to wyzwanie.

19:23, pingwinj
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2012

jestem.

żyje z ogromnymi wyrzutami sumienia, że zarzuciałam pisanie. naprawdę źle mi z tym.

oczywiście mam wytłumaczenie, ale jakby słabe, bo dla chcącego nic trudnego...

wrócę...

15:35, pingwinj
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 listopada 2011
czas mi śmiga przed nosem
a ja nie umiem sobie z tym poradzić.
budzę się rano, coś tam coś tam i już trzeba się kłaść spać, bo północ wybija.
i tak niezmiennie codziennie.
też tak macie?

dzieci mi rosną jak na drożdżach. Filip jest już w zasadzie bezobsługowy. wszystko sam, nawet sam się już prysznicuje. umiem SAM MAMO!!!
energii ma tyle, że mógłby obdzielić co najmniej jeszcze dwóch. myślałam, że karate trochę go rozładuję, ale po pierwszych zajęciach stwierdził, że nie będzie chodził.
za to na angielski, 2 razy w tygodniu, bardzo chętnie. i tak od kilku tygodni klepie alfabet po angielsku, a jak ma coś policzyć to też tylko w tym języku. prace domowe odrabia z wielkim zaangażowaniem (nawet jeśli jest coś do pokolorowania, a nienawidzi tej czynności szczerze). z młodszym bratem drze koty. generalnie nie umieją się razem bawić wcale. wspólne przebywanie w pokoju po minucie kończy się płaczem, zazwyczaj Franka. chociaż nie zawsze, bo młody potrafi nieźle dogryźć starszemu. dosłownie. ostatnio ugryzł go do krwi, przez ubranie. no. i tak. konflikty trzeba rozwiązywać średnio co 5 minut. no, chyba, że matka pomacha na horyzoncie jakimś słodyczem. eeeee nie, to wtedy starszy potrafi pięknie bawić się z młodszym.
Franciszek natomiast jest niezwykle samodzielny. żłobek uczy. sam je, sam się chce myć, naśladując brata, sam się rozbiera (buty, rajstopy, skarpetki, czapka, szalik, kurtka). jest twardzielem. wie czego chcę, potrafi walczyć o swoje. i albo płaczem albo siłą dostaje to. jest słodki, ale zdarza mu się złapanie takiej fazy, że diabeł za skórą.
z mową jest dość słabo w porównaniu do Filipa, kiedy był w tym wieku. mama, tata, tak, ne, tu, tam i w zasadzie tyle. oczywiście gestykulując jest w stanie wyjaśnić prawie wszystko. ulubioną bajką są hubsy, stacyjkowo, auta. naśladuje Filipa i to najczęściej w tych złych i brzydkich zachowaniach. Filip na każdy jego wybryk reaguje śmiechem, wzmacniając u młodego takie zachowanie.

ponieważ notatkę piszę od piątku i zdążyłam jusz stracić wątek...więc kończę.
09:09, pingwinj
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 października 2011
15 września
Franciszek poszedł do żłobka.
prywatnego, bo na państwowy nie mieliśmy szans.

- dobrze to mamo wymyśliłaś z tym Frania żłobkiem. jest tak blisko mojego przedszkola - powiedział mi dziś syn starszy.

dzień pierwszy był udany, bo syn nie chciał nawet się ze mną pożegnać. drugi i kolejne następne były pełne łez i rozpaczy przy porannym rozstawaniu. gdy go odbierałam był na mnie zły, co demonstrował w zdecydowany sposób (rzucał w moją stronę swoimi kapciuszkami lub krzesełkiem).
rano chętnie szykował się do dzieci, ale zawsze miał plan, że mama z nim zostanie. pokazywał na moje buty, że mam je zdjąć i wejść z nim...

wszystko zmieniło się w miniony piątek, kiedy moje dziecko weszło do żłobka, chwilę się do mnie poprzytulało po czym zrobił mi papa i poszedł się bawić.
dziś było tak samo.

i liczę, że tak już mu zostanie
:)

22:53, pingwinj , Franek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2011
fotosz z portugalosz


czekając na świeże ryby Franczesko karmił albatrosy czy jak im tam swoimi tostami, które przygotowywałam w biegu tuż przed 7 rano. po ryby jeździłam do Salemy, gdzie przy drugiej wizycie sprzedawca zaczął patroszyć mi ryby:)(pierwsze 4 kg świeżcych sardynek oraz carapau-świetna ryba- wypatroszyłam własnymi ręcami).

przed

po

 
gdyby matka pozwoliła siedziałby w wodzie do maksymalnego pomarszczenia

fot. Filip

koniec erłopy


w oceanarium w lisbonie największą atrakcją były rekin oraz płaszczki.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
ZAPRASZAM